Etykiety

about Poland (81) about Britain (77) about the world (135) actors (21) adverts (21) books (15) clothes (8) colours (6) false friends (1) festivals and celebrations (45) film and TV (60) food (73) health (69) history (23) idiomy (65) inventions (7) learning English (35) months and days (22) museums (7) my blog and me (11) nature (52) people (77) poems (18) poets (31) Royal Family (23) sayings and proverbs (27) songs (126) sports (3) strange inventions (14) the USA (40) tips (32) w (1) weather (26) what does it mean? (62) writers (8)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my blog and me. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my blog and me. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 listopada 2014

2nd BIRTHDAY!

Miło mi poinformować, że dziś mój blog obchodzi drugie urodziny.
Dziękuję wszystkim Czytelnikom 
za zainteresowanie i komentarze.
W ciagu dwóch lat prowadzenia bloga napisałam ponad 600 postów.
 Największym powodzeniem cieszył się tekst na temat reklamy sieci sklepów Freshmarket, który od września 2014 był otwierany niemal siedem tysięcy razy.

wtorek, 4 listopada 2014

My father.

KAZIMIERZ MORAWIEC
12.02.1935 - 04.11.2004
Absolwent wydziału historii Uniewersytetu Śląskiego w Katowicach, 
kierownik Szkoły Podstawowej im. Jarosława Dąbrowskiego w Sokolim Polu,
dyrektor Zbiorczej Szkoły Gminnej im. Romualda Traugutta w Janowie.


https://www.youtube.com/watch?v=shQ5Gvb4xgM

czwartek, 4 września 2014

75th anniversary of my grandfather's death

75 years ago at 5 pm on 4th of September 1939 my grandfather Jan MORAWIEC was killed by the Nazis who invaded Poland. 
He wasn't a soldier and he didn't have a gun in his hands. He was just a farmer and was killed on his own land in Lgoczanka village.
My grandmother Józefa lost not only her husband but also her home because their house and farm buildings were burnt. She had to be very strong and to find a place to live for herself and two sons ( one of them was disabled and couldn't walk).
My father was only 4-year-old-boy but he remembered the burning village,  his dad's body  lying on the ground and the soldiers with guns who told him to put his little hands up.
We mustn't forget our past and the history of our country.


piątek, 29 sierpnia 2014

Unwanted gift.

Wczoraj dostałam prezent, którego się nie spodziewałam.
Wzruszające, ale co z tym zrobić? Nie wiedziałam, jak się zachować, więc po prostu podziękowałam, a potem korzystając z nieuwagi ofiarodawcy, wyniosłam dyskretnie na podwórko.

What To Do When Kitty Brings Home a Gift.

The proper way to handle the situation is to try and remain calm. Try not to make a horrified face because cats can read body language too. Thank your feline friend for the gift, and if he will let you, dispose of it. If the cat won't let you dispose of his gift, try to get him to take it outside. I will tell you now that if the cat doesn't want to give it up, there is very little you can do to persuade him otherwise.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Painting the fence.

Dziś przez kilka godzin zajmowałam się malowaniem płotu. Zajęcie przyjemne, ale na dłuższą metę męczące. Pomalowałam pond 200 sztachet.
W trakcie tej czynności przypomniałam sobie książkę "Przygody Tomka Sawyer'a" i rozdział, w którym ciotka kazała Tomkowi malować płot, a on potrafił tak zmanipulować swoich kolegów, że pomalowali za niego i jeszcze mu dawali prezenty aby pozwolił im to robić.

The Adventures of Tom Sawyer by Mark Twain

“Oh come, now, you don’t mean to let on that you like it?”
The brush continued to move.
“Like it? Well I don’t see why I oughtn’t to like it. Does a boy get a chance to whitewash a fence every day?”
That put the thing in a new light. Ben stopped nibbling his apple. Tom swept his brush daintily back and forth—stepped back to note the effect—added a touch here and there—criticized the effect again—Ben watching every move and getting more and more interested, more and more absorbed. Presently he said:
“Say, Tom, let me whitewash a little.”

wtorek, 17 czerwca 2014

I won the contest!

Wróciłam z wycieczki do Wrocławia, sprawdzam pocztę, a tu niespodzianka. SURPRISE!

Dear Teacher,
I would like to inform you that you are the 1st prize winner of the contest titled 'On Health and Safety of Pupils' in the category of junior high schools :-) .
Congratulations!!!
............

piątek, 14 lutego 2014

14th FEBRUARY 2014 - the first anniversary of my Mother's death.

14 lutego, dla jednych dzień jak co dzień, dla zakochanych walentynkowe szaleństwo.
Dla mnie od ubiegłego roku ten dzień już na zawsze będzie rocznicą śmierci mojej Mamy.
http://englishpleaseee.blogspot.com/2013/02/moja-mama_14.html
Na kilka dni zanim to się stało, oglądałyśmy z siostrą  film "Dom nad jeziorem" ( The Lake House), w którym pada zdanie "Jak można umrzeć w walentynki?" Nie wiedziałyśmy wtedy, że wkrótce same będziemy sobie zadawać to pytanie.
Śmierć nie patrzy w kalendarz. Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie - w walentynki, w Sylwestra, w Boże Narodzenie czy w dzień imienin i nigdy już ten dzień nie będzie taki jak dawniej.


Wszystkim, którzy cierpią po stracie bliskiej osoby dedykuję piosenkę "I'll See You Again" w wykonaniu irlandzkiej grupy Westlife.
https://www.youtube.com/watch?v=ueSt5yojCow

niedziela, 24 listopada 2013

1st BIRTHDAY!

 
Posted by Picasa
Dziś mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny. Rok temu, 24 listopada napisałam pierwszy, bardzo krótki post w ramach pracy domowej na kursie E-tutoring, organizowanym przez RODN WOM w Częstochowie. Nigdy wcześniej nie prowadziłam bloga, więc kiedy zobaczyłam swój tekst na ekranie laptopa ucieszyłam  się, że mi się udało i że to nie takie trudne..
Potem kurs się skończył, a mój blog otrzymał wyróżnienie, co zmotywowało mnie do dalszego pisania. http://englishpleaseee.blogspot.com/2012/12/moj-blog-nagrodzony.html
Od tej pory tak sobie pisze i piszę i końca na razie nie widać... Postanowiłam, że będę pisać często, ale krótkie posty. Nie wiem czy to zaleta czy wada. Dlaczego krótkie? Bo "żyjemy dłużej ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami", bo w natłoku informacji trudno się skupić, bo wyrosło pokolenie, którego dewizą jest "too long, didn't read" czyli "za długie, nie przeczytałem"
W ciągu tych 365 dni napisałam 319 postów, a blog był otwierany ponad 19 tysięcy razy.
Dziękuję Wszystkim, którzy tu zaglądają, za zainteresowanie i proszę o więcej komentarzy.
Mam nadzieję, że to  nie ostatnie urodziny IN ENGLISH, PLEASEEE....

czwartek, 14 lutego 2013

MOJA MAMA


Dziś o godzinie 19.10 zmarła MOJA MAMA. Była zdrową, sprawną intelektualnie kobietą, emerytowaną nauczycielką języka polskiego,matką trzech córek, była życzliwa ludziom,miała wiele zainteresowań i pasji,była aktywna fizycznie. Niestety 29 stycznia schodząc ze schodów poślizgnęła się i złamała kolano. Wydawało mi się,że to nic takiego,założą gips.... Gips założono ale konieczna była operacja i Mama znalazła się w Szpitalu na Parkitce w Częstochowie. Była tam prawie 2 tygodnie. Cierpiała bardzo. W tym czasie była pięciokrotnie przygotowywana do operacji, którą z przeróżnych przyczyn odkładano. Potem doszły problemy oddechowe ale szpital odesłał Ją do domu w stanie "dobrym" Pielęgniarce z oddziału ortopedii nie chciało się nawet założyć Jej swetra i polarowej kurtki na transport karetką do domu, mimo że ubranie przywiezione przeze mnie rano, leżało obok łóżka i wysłała Ją do karetki na dwór w piżamce. Nie zapomniała za to spakować prawie pustej butelki po wodzie mineralnej i pustego pudełka po chusteczkach.
Po kilkunastu godzinach spędzonych z Mamą w domu musiałam znów wezwać pogotowie - Mama nie mogla oddychać. Pragnę podziękować Pani Doktor ze Szpitala na Zawodziu i Pani Doktor Urszuli Kleszczewskiej z Oddziału Wewnętrznego Szpitala im. Chałubinskiego w Częstochowie , które robiły co mogły aby Ją ratować - niestety nie udało się. Dziękuję również Pani Doktor Grażynie Bednarskiej, która bardzo mi pomogla w tych trudnych chwilach.
Przez cały czas problemów z Mamą pisałam na blogu (czasami nad ranem) bo był to jedyny sposób aby na chwilę zapomnieć , dlatego i dziś pragnę się z Wami tą smutną wiadomością podzielić.
Jeśli wierzycie w Boga, pomódlcie się za duszę Mojej Mamy.
http://listasmierci.pl/
Posted by Picasa

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mój blog nagrodzony!

Dziś poczułam się jak na rozdaniu oskarów! Lista nagrodzonych była trzymana w tajemnicy do ostatniej chwili, więc już teraz wiem, jak to jest, gdy nagle padają słowa ... and the winner is... ;-)
 Mój blog, który powstał jako zadanie końcowe na kursie "E-tutoring w wiejskiej szkole" prowadzonym przez Regionalny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli WOM w Częstochowie, znalazł się w grupie trzech najciekawszych blogów. Wyboru dokonano w wyniku głosowania uczestników kursu. Moja nagroda to Multimedialna Encyklopedia Powszechna PWN, oraz książka pod tytułem:
Nie pozostaje mi teraz nic innego jak pisać blog dalej...
Nagrody przyznano również w kategoriach: projekt, kurs i film. Wszystkim, którzy oddali głosy na mojego bloga serdecznie dziękuję, a nagrodzonym gratuluję!

Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła piosenki na tę okazję.
We are the winners

sobota, 24 listopada 2012

BLOGGING is my new hobby!

Będę tworzyć blog! Wow! Great! Good idea! It's so exciting.....No może nie tak bardzo... Jeszcze nie wiem czy pisanie bloga, to coś, co tygrysy lubią najbardziej (This is what tiggers like most) ale pewnie dowiem się niebawem.